29.01.2009, 23:09
Z cyklu. Historie o Mutku.
M - Mutek
O - Ogryzek
M: - Idę się powiesić.
O: - To nie zgodne z prawami gry. Jesteś główną postacią podtrzymując fabu...eeee...humor gry. Pomyśl co powiedzą fani?.
M: - Pierdolić grę, wieszam się i już. Mam dość tych pustkowi, gdzie się nie pojawię, to do mnie strzelają, albo wyzywają, albo straszą psem... Nawet dzieci mnie tu nie lubią, a kiedy takiego bachora próbuję odstrzelić, to ten krzyczy, że jest nieśmiertelny i wypina klatę...zawsze wtedy ze śmiechu nie mogę wytrzymać, nerw mi pęka i daruję bachorowi, a ten wyzywa dalej...ehhh dość tego ***** wieszam się.
O: - Nie zapomnij o zapasach. jak się powiesisz, to mogą się zmarnować, a szkoda by było.
M: - No tak masz rację...
Mutek pakuje na plecy worek, do którego wcześniej wrzucił 10 nuka-piw zakupionych okazjonalnie po 9 kapsli, u dziwnie zachowującego się handlarza(czytaj wystraszonego) i stalową linę po czym rusza w drogę, poszukać miejsca odpowiedniego do wieszania się, gdzie w spokoju będzie mógł dokonać żywota.
M: - Jak tak pakowałem te zapasy, to sobie przypomniałem, że ten handlarz dziwnie się zachowywał..
O: - Bał się ciebie.
M: - Wydawał się trochę rozdygotany, ale przyjacielski był, najpierw chciał mi dawać piwo za darmo...
O: - Bał się cie....
M: - ***** Ogryzek słyszałem jak mówisz, ale myślałem, że może jednak trochę mnie lubił ten handlarz, faktycznie z początku był trochę rozdygotany i dawał piwo za darmo, ale jak mu wcisnąłem po 9 kapsli za puszkę, to wydawało mi się, że się uśmiechnął...
O: - Też bym cię wyśmiał. Piwo kosztuje 99 kapsli za puszkę.
M: - Toś mnie już całkiem zdołował *****...Gdybym miał dwie liny powiesił bym się na obu..
Po przemyśleniu sprawy z piwem, Mutek udaje się w drogę na pustkowia, szukać wystarczająco mocnego drzewa, które utrzyma jego ciężar jak się będzie wieszał. Trzy godziny później ( i kilkanaście drzew dalej) nie znajdując odpowiedniego drzewa, przerzuca linę nad metalową belką nieopodal bliżej nieznanego schronu i sprawdza wytrzymałość wiązań.
M: - Wszystko gra. Powinna wytrzymać mój ciężar.
O: - Oby nie skończyła jak te drzewa, bo mogę i ja nie przeżyć tego twojego wieszania się.
M: - A ty swoje, zamiast wesprzeć przyjaciela...
O: - Głupoty z głowy choćbym chciał, to ci nie wytłukę bo za mały jestem, ale może jak byś zamiast wieszać linę, walnął się łbem o ta belkę?
M: - ehhh...wieszam się...
O: A piwo ma się zmarnować?
M: No tak racja...tak na trzeźwo się wieszać trochę głupio..
Mutek wyjmuje browce z worka kładąc obok, siada pod belką na kamieniu, na worku z anty toksycznego polimeru, po czym z głowa zatopioną w samobójczych myślach oddaje się pochłanianiu złocistego płynu.
Dwa piwa dalej...
O: - Enklawa jedzie!!! *
M: - Pierdolić enklawę...wieszam się.
O: - Dostaniesz z plazmy w łeb i nie dopijesz piwa...
M: - Pierdolić plazmę...wie..
O: - Skonfiskują piwo!!
M: - O *****!!
Mutek nerwowo zwija siatę, linę przerzuca nad belką i kryje się za włazem do schronu. Patrole Enklawy przejeżdżają wolniutko w odległości 50 metrów od schronu, po jakimś czasie znikając na horyzoncie...
M: - Nosz *****, co za psy. Człowiek w spokoju powiesić się nie może.
O: - Mutant chyba..
M: - Mutant, człowiek, jeden pies...piję dalej
G: - Oddając się kontemplacjom egzystencjalnym...
J: - Nie ironizuj...wieszam się zaraz...
Mutek poprawia linę na belce. I ponownie oddaje się konte..ekhem..siedzi i pije wpatrując się w linę.
4- ry piwka dalej...
M: - Jebane pustkowia.
O: - ...
M: - Jebana enklawa.
O: - ...
M: - Wszystko jest tu jebnięte, wiesz?
O: - mhm...miałes..
M: - Cicho *****...wiem co miałem i zaraz to zrobię, tylko próbuję..
O: - Zrozumieć tą linę?
M: - Nosz *****, nie dasz człowie...ee..mutantowi skończyć?
O:- Tak zacząłeś rzewnie o jebaniu gadać...
M: - ... a jebać to i tak się wieszam. Całkiem humor mi zjebałeś, wiesz?
O: - ...
Kolejne puszki browca dynamit, czy jakoś tak,( o tej porze i po tylu browcach nikt już nie pamięta nazwy), poszły w ruch. Księżyc wysoko na niebie, chyba jest pełnia, chyba, bo słabo już mutek widzi...i lina mu zasłania...
M: - Świat szchodzi na psy...
O: - ...
M: - A miałoo bycz tak pięknie wieszz? Miałem bycz naukowcem...jebać naukowczów...coś miałem żrobić chyba..
O: - Miałeś się powiesić.
M: - Czo *****?
O: - Wieszać sie miałeś.
M: - Nie pierdolll, a czo powieedżą pfanniii?
O: - Tam masz jeszcze dwa piwa.
M: - rzdrowie!!
Zmęczony kontemplowaniem nad niesprawiedliwością pustkowi mutek zasnął. Ranek obudził go chłodny i dżdżysty.
M: - O ***** moja głowa. Gdzie ja jestem...
Spojrzenie na linę.
M: - Co za debil powiesił tutaj tą linę? No ***** co za czasy, enklawa liny po belkach już wiesza czy jak...
Ogryzek też się obudził i naświetlił Mutkowi pewne sprawy..
M: - Idę do schronu (Schron mutka ma nr 69, co wiadomo od zawsze
)
O: - Miałeś się wieszać.
M: - Ja *****ę, nie ironizuj dobra?
O: - Przeszło Ci?
M: - Łeb mi pęka, nie w głowie mi wieszanie. Obiecuję, że już nie będę tyle pił, nigdy więcej!
O: - Do czasu, aż napotkasz kolejnego kupca, albo trafisz na jakiś składzik...
M: - ...
O: - Ale wiesz co?
M: - Ogryzek daj mi spokój, łeb mi pęka.
O: - Liny nie zapomnij zdjąć, bo enklawa się będzie zastanawiać kto ją tu powiesił i po co...
Zły i obolały mutek zdejmuje linę, chowa do anty-toksycznego wora i rusza z powrotem w drogę do schronu 69. Głowa napierdala go w rytm kroków.
O: - Na zdrowie wyszło Ci to picie, przynajmniej nie w głowie Ci już wieszanie.
M:- Ta teraz za to w głowie mam stado zdziczałych ghuli depczących mi po mózgownicy i wyjących jak by kto podsmażył ich miotaczem.
O:- Ale żyjesz.
M: - Jak dojdę do schronu, to mi to powiesz, teraz umieram...
Kilka godzin później...
Mutek zawsze wyciąga wnioski ze swoich przygód, więc i tym razem doszedł do pewnego, genialnego jak mu się zdawało wniosku.
M: - Jak w głowie będę miał wieszanie, to wystarczy się opić i mi przejdzie
o: - Tylko nie zapij się na śmierć.
M: - Ty to zawsze zjebiesz człowie...eee..mutantowi humor...I po co mi taki przyjaciel? Tylko humor mi jebie
O: - I ratuje życie.
M: - ...
Wszystkie wydarzenia i osoby użyte w tej "sztuce", są tylko wymysłem mojej ( I waszej)wyobraźni...hehe
Za wulgaryzmy przepraszam, ale musiałem się wyżyć gdzieś i jakoś
Przeca wieszać się nie pójdę
*(Od zawsze wiadomo, że Ogryzek ma PE powyżej 10, co często ratuje mutkowi życie
)
** (Od zawsze też wiadomo, że Mutek często myli się określając swoją osobę jako człowiek, bo pamięta jeszcze czasy jak nim był
)
M - Mutek
O - Ogryzek
M: - Idę się powiesić.
O: - To nie zgodne z prawami gry. Jesteś główną postacią podtrzymując fabu...eeee...humor gry. Pomyśl co powiedzą fani?.
M: - Pierdolić grę, wieszam się i już. Mam dość tych pustkowi, gdzie się nie pojawię, to do mnie strzelają, albo wyzywają, albo straszą psem... Nawet dzieci mnie tu nie lubią, a kiedy takiego bachora próbuję odstrzelić, to ten krzyczy, że jest nieśmiertelny i wypina klatę...zawsze wtedy ze śmiechu nie mogę wytrzymać, nerw mi pęka i daruję bachorowi, a ten wyzywa dalej...ehhh dość tego ***** wieszam się.
O: - Nie zapomnij o zapasach. jak się powiesisz, to mogą się zmarnować, a szkoda by było.
M: - No tak masz rację...
Mutek pakuje na plecy worek, do którego wcześniej wrzucił 10 nuka-piw zakupionych okazjonalnie po 9 kapsli, u dziwnie zachowującego się handlarza(czytaj wystraszonego) i stalową linę po czym rusza w drogę, poszukać miejsca odpowiedniego do wieszania się, gdzie w spokoju będzie mógł dokonać żywota.
M: - Jak tak pakowałem te zapasy, to sobie przypomniałem, że ten handlarz dziwnie się zachowywał..
O: - Bał się ciebie.
M: - Wydawał się trochę rozdygotany, ale przyjacielski był, najpierw chciał mi dawać piwo za darmo...
O: - Bał się cie....
M: - ***** Ogryzek słyszałem jak mówisz, ale myślałem, że może jednak trochę mnie lubił ten handlarz, faktycznie z początku był trochę rozdygotany i dawał piwo za darmo, ale jak mu wcisnąłem po 9 kapsli za puszkę, to wydawało mi się, że się uśmiechnął...
O: - Też bym cię wyśmiał. Piwo kosztuje 99 kapsli za puszkę.
M: - Toś mnie już całkiem zdołował *****...Gdybym miał dwie liny powiesił bym się na obu..
Po przemyśleniu sprawy z piwem, Mutek udaje się w drogę na pustkowia, szukać wystarczająco mocnego drzewa, które utrzyma jego ciężar jak się będzie wieszał. Trzy godziny później ( i kilkanaście drzew dalej) nie znajdując odpowiedniego drzewa, przerzuca linę nad metalową belką nieopodal bliżej nieznanego schronu i sprawdza wytrzymałość wiązań.
M: - Wszystko gra. Powinna wytrzymać mój ciężar.
O: - Oby nie skończyła jak te drzewa, bo mogę i ja nie przeżyć tego twojego wieszania się.
M: - A ty swoje, zamiast wesprzeć przyjaciela...
O: - Głupoty z głowy choćbym chciał, to ci nie wytłukę bo za mały jestem, ale może jak byś zamiast wieszać linę, walnął się łbem o ta belkę?
M: - ehhh...wieszam się...
O: A piwo ma się zmarnować?
M: No tak racja...tak na trzeźwo się wieszać trochę głupio..
Mutek wyjmuje browce z worka kładąc obok, siada pod belką na kamieniu, na worku z anty toksycznego polimeru, po czym z głowa zatopioną w samobójczych myślach oddaje się pochłanianiu złocistego płynu.
Dwa piwa dalej...
O: - Enklawa jedzie!!! *
M: - Pierdolić enklawę...wieszam się.
O: - Dostaniesz z plazmy w łeb i nie dopijesz piwa...
M: - Pierdolić plazmę...wie..
O: - Skonfiskują piwo!!
M: - O *****!!
Mutek nerwowo zwija siatę, linę przerzuca nad belką i kryje się za włazem do schronu. Patrole Enklawy przejeżdżają wolniutko w odległości 50 metrów od schronu, po jakimś czasie znikając na horyzoncie...
M: - Nosz *****, co za psy. Człowiek w spokoju powiesić się nie może.
O: - Mutant chyba..
M: - Mutant, człowiek, jeden pies...piję dalej
G: - Oddając się kontemplacjom egzystencjalnym...
J: - Nie ironizuj...wieszam się zaraz...
Mutek poprawia linę na belce. I ponownie oddaje się konte..ekhem..siedzi i pije wpatrując się w linę.
4- ry piwka dalej...
M: - Jebane pustkowia.
O: - ...
M: - Jebana enklawa.
O: - ...
M: - Wszystko jest tu jebnięte, wiesz?
O: - mhm...miałes..
M: - Cicho *****...wiem co miałem i zaraz to zrobię, tylko próbuję..
O: - Zrozumieć tą linę?
M: - Nosz *****, nie dasz człowie...ee..mutantowi skończyć?
O:- Tak zacząłeś rzewnie o jebaniu gadać...
M: - ... a jebać to i tak się wieszam. Całkiem humor mi zjebałeś, wiesz?
O: - ...
Kolejne puszki browca dynamit, czy jakoś tak,( o tej porze i po tylu browcach nikt już nie pamięta nazwy), poszły w ruch. Księżyc wysoko na niebie, chyba jest pełnia, chyba, bo słabo już mutek widzi...i lina mu zasłania...
M: - Świat szchodzi na psy...
O: - ...
M: - A miałoo bycz tak pięknie wieszz? Miałem bycz naukowcem...jebać naukowczów...coś miałem żrobić chyba..
O: - Miałeś się powiesić.
M: - Czo *****?
O: - Wieszać sie miałeś.
M: - Nie pierdolll, a czo powieedżą pfanniii?
O: - Tam masz jeszcze dwa piwa.
M: - rzdrowie!!
Zmęczony kontemplowaniem nad niesprawiedliwością pustkowi mutek zasnął. Ranek obudził go chłodny i dżdżysty.
M: - O ***** moja głowa. Gdzie ja jestem...
Spojrzenie na linę.
M: - Co za debil powiesił tutaj tą linę? No ***** co za czasy, enklawa liny po belkach już wiesza czy jak...
Ogryzek też się obudził i naświetlił Mutkowi pewne sprawy..
M: - Idę do schronu (Schron mutka ma nr 69, co wiadomo od zawsze
)O: - Miałeś się wieszać.
M: - Ja *****ę, nie ironizuj dobra?
O: - Przeszło Ci?
M: - Łeb mi pęka, nie w głowie mi wieszanie. Obiecuję, że już nie będę tyle pił, nigdy więcej!
O: - Do czasu, aż napotkasz kolejnego kupca, albo trafisz na jakiś składzik...
M: - ...
O: - Ale wiesz co?
M: - Ogryzek daj mi spokój, łeb mi pęka.
O: - Liny nie zapomnij zdjąć, bo enklawa się będzie zastanawiać kto ją tu powiesił i po co...
Zły i obolały mutek zdejmuje linę, chowa do anty-toksycznego wora i rusza z powrotem w drogę do schronu 69. Głowa napierdala go w rytm kroków.
O: - Na zdrowie wyszło Ci to picie, przynajmniej nie w głowie Ci już wieszanie.
M:- Ta teraz za to w głowie mam stado zdziczałych ghuli depczących mi po mózgownicy i wyjących jak by kto podsmażył ich miotaczem.
O:- Ale żyjesz.
M: - Jak dojdę do schronu, to mi to powiesz, teraz umieram...
Kilka godzin później...
Mutek zawsze wyciąga wnioski ze swoich przygód, więc i tym razem doszedł do pewnego, genialnego jak mu się zdawało wniosku.
M: - Jak w głowie będę miał wieszanie, to wystarczy się opić i mi przejdzie

o: - Tylko nie zapij się na śmierć.
M: - Ty to zawsze zjebiesz człowie...eee..mutantowi humor...I po co mi taki przyjaciel? Tylko humor mi jebie

O: - I ratuje życie.
M: - ...
Wszystkie wydarzenia i osoby użyte w tej "sztuce", są tylko wymysłem mojej ( I waszej)wyobraźni...hehe
Za wulgaryzmy przepraszam, ale musiałem się wyżyć gdzieś i jakoś
Przeca wieszać się nie pójdę
*(Od zawsze wiadomo, że Ogryzek ma PE powyżej 10, co często ratuje mutkowi życie
)** (Od zawsze też wiadomo, że Mutek często myli się określając swoją osobę jako człowiek, bo pamięta jeszcze czasy jak nim był
)
Dokładnie tak powinny wyglądać perypetie mutka i ogryzka! 
